Czołem! :)
Dzisiaj obchodziliśmy tak naprawdę wczorajszy dzień chłopaka. Z dziewczynami postanowiłyśmy zrobić jakiś mały upominek ;). Jedna kupiła czekoladki, a ja robiłam do nich karteczki, przyozdabiałam i wiązałam je w taki fajny sposób xDD. No więc nie było jednego chłopa w szkole :D i została czekolada. Chciałyśmy ją zjeść :p. Koleżanka, która kupowała właśnie te czekoladki wtrąciła się: "Dawajcie to! Ja to kupiłam, to powinno być dla mnie! No dawajcie!" Zabierała mi to z rąk. Powiedziałam, że ona to kupiła i nic ją nie obchodzi, bo oddajemy jej pieniądze, a mi za robociznę nikt nie płaci. A ona nagadałą całą kieszeń (heh xd) i powiedziała, że jestem rozpieszczoną dziewczynką i że to nie fair. Nie fair?! Chore... Ona nic nie rozumie. Jak czegoś nie dostanie odbija jej zupełnie. Proponowałam podzielenie się, a ona przy swoim. Nie podzieli się bo musi mieć całe! Nie radzę brać przykładów z takiego zachowania. A jak czegoś potrzebowałą to zawsze "Agata, chodź ze mną, muszę coś załatwić." I tak jest ciągle... Nie do wytrzymania. :(
Poszłam z Martyną po lekcjach na plac. Jednego chłopaka nazywają "tęgi" d; On szedł cały czas za nami, i walił jakieś suchary :D Obrażaliśmy się itd. Tymczasem za krzakami siedziała duża grupa płci męskiej z naszej klasy. Moja koleżanka ich zauważyła i zaczęli się śmiać. Mówili że tęgi ma dziewczyne XD. Poszli gdzieś koło garaży/garażów :D. Później przybiegł jeden z nich, którego ksywy ani niczego innego nie ujawnię, bo powiedzial, że jak powiem co zrobił komu kolwiek to będzie ze mną źle @,@. Biegnie, biegnie, i przybiegł. Paczę, a w ręce trzyma zwiniętą kartkę. Zrobił z niej skręta! O: Kręcą te kartki też na lekcji, nie ma co się dziwić. Ale... ten skręt był zapalony! On pali to dziadowstwo X_X. Mówił, że to znalazł zapalone, ale wcześniej powiedział, że znalazł zapalniczkę. No to w końcu on sam musiał to zapalić. xd Potem znowu gdzieś poszedł. Usiadłam sb na drabince. On znowu biegnie i mówi "Agata, skręcić Ci jointa?" Ale mnie zebrało na śmiech xDD. Martyna powiedziała, żeby jej skręcił. Pokręcił jakimś liściem i dał mojej najce. Uznał, że jest za mały i za cienki :D. Pobiegł *chyba* do babci, śpieszył się bardzo.
To było bardzo śmieszne, na serio :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz