No więc to było tak...
Jak zawsze, poszłam do szkoły. Tzn. przyjechałam :3. Byłam lekko zestresowana, dzisiaj miała być diagnoza (test sprawdzający wiedzę z poprzedniej klasy). Pogadałam trochę z dziewczynami, minęła pierwsza lekcja (przyroda). Przerwa, i matematyka. Na matematyce mieliśmy kartkówkę, chociaż pani mówiła, że skoro jest diagnoza to nie zrobi żadnego testu, ani kartkówki. Nie wiem, co dostanę, przyznam się - nie zrobiłam jednego zadania. 45 min. szybko zleciało. 3 lekcja. Angielski. Chociaż tak naprawdę angielskiego nie było, był test diagnozujący. Mówiąc szczerze zupełnie inaczej to sobie wyobrażałam. Myślałam, że ławki będę porozsuwane, że będzie to niewiadomo jakie trudne. Tymczasem było na odwrót; tak jak na normalnej lekcji, testy - łatwizna, podpowiadałam koledze siedzącemu z tyłu, a on mi. Tzn. za wiele mi nie pomógł :D. A kolega siedzący przede mną patrzył mi ciąglę na kartkę. U nas w klasie jest 2 powtarzających - Bartosz i Piotrek. Ciągle gadali, bili się itd. Czas leciał... i dzwonek. Potem plastyka, ale było trochę nudno :c. Przed w-f'em poszłyśmy do wychowawczyni, bo... Właśnie! Zapomniałam o czymś powiedzieć.
W naszej klasie jest taki Jasiek, brzydko mówiąc margines społeczny :@ Ciągle nam dokucza, bez żadnego celu. W tym dniu uderzył mnie w oko, zabrał krówkę-mordoklejkę (cukierka) i ugryzł moją przyjaciółkę. Gdy powiedziałyśmy o tym naszemu wychowawcy..
- JASIEK!
Pani krzyknęła. On przyszedł z szatni. Powiedziałą to co my, tylko takim... niezbyt ciekawym tonem. Kazała mu klękać przed nami :)). I miał nas całować po rękach. Ale my nie chciałyśmy, więc musiałyśmy wybrać dla niego karę. Postanowiłyśmy, że będzie nosił nam plecaki przez 2 tygodnie. Ale wtedy był ubaw xD. A ludzi było co niemiara. Na w-f'ie grałyśmy w siatkówkę. Potem rzyszłąm do domu.. i stworzyłam tego bloga c;
Ciekawe, prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz